Please disable Ad Blocker before you can visit the website !!!

Dla dzieci i dla dorosłych – daj się zauroczyć

by Basia Heppa-Chudy   ·  9 lat ago  
Jednym z moich wspomnień z dzieciństwa jest stół w salonie dziadków, a wokół niego dorośli grający w Chińczyka, Monopoly, Remika lub w kości. Jest to najlepszy dowód na to, że zamiłowanie do gier mam po prostu we krwi, więc nikogo nie powinien dziwić mój dom z półkami uginającymi się od planszówek i kart.

Przełomowy był moment, kiedy mały Aleks zaczął chętnie i szybko łapać zasady kolejnych gier. Wtedy zaczęła się wspólna zabawa, która dawała radość nie tylko jemu, ale i nam — jego rodzicom. Z każdym miesiącem i kolejnym rokiem możliwości mojego kilkulatka rosły, tym samym wachlarz gier stawał się coraz większy, a kolekcja nowych tytułów – bogatsza. Rzadko zdarzają się dni, kiedy naprawdę nie znajdujemy czasu, by w coś zagrać. Staramy się też jak najczęściej w ten sposób spędzać czas całą rodziną – to takie nasze, bardzo przyjemne wspólne chwile.

Ostatnio popołudniowym spoiwem jest Dixit – i choć głośno jest o tej grze od wielu już lat, trafiła do nas dopiero teraz i omamiła swoim pięknem i oryginalnością. Początki były takie, że zachwycałam się każdą wziętą do ręki kartą – prawdziwym małym dziełem sztuki – autorem grafik jest francuska malarka Marie Cardouat. Jednocześnie oczarował mnie niesamowity klimat, który tworzy się podczas rozgrywki.

Dixit to gra inna niż wszystkie – spokojna, a jednocześnie bardzo wciągająca; opierająca się na słowach, choć wcale nie trzeba w niej wiele mówić; polegająca na zdobyciu jak największej liczby punktów, ale ten główny cel schodzi na ostatni plan. Nie trzeba wykazywać się refleksem, czy obmyślać strategii. Ważne, by skupić się na tym, co nam w duszy gra i łączyć skojarzenia innych osób z obrazami na kartach. Aby zdobyć punkty, nasze skojarzenia nie mogą być ani zbyt oczywiste, ani zbyt odległe. Jeśli okażą się za bardzo dosłowne – przegrasz, jeżeli za bardzo abstrakcyjne – także przegrasz. Trzeba więc trenować i odnaleźć złoty środek. A poszczególna ilustracja daje szerokie pole do popisu, w dodatku grając z różnymi osobami, za każdym razem scenariusz gry rozwija się zupełnie inaczej. To jak na Twoją wyobraźnie działają obrazy to jedno, drugie – czy inni gracze odbierają na podobnych falach, czy potrafią Cię zrozumieć.

Brzmi to wszystko trochę enigmatycznie? Spokojnie, konkretne reguły są banalnie proste, wystarczy raz przeczytać krótką instrukcję, której ja teraz nie będę cytować. I zacząć grać, stopniowo wchodząc w świat fantazji, baśni, magii, skrótów myślowych, abstrakcji, zaskoczenia, nieoczywistości… i grać raz za razem. Bo można – bez końca. Podejrzewam, że Dixit nieprędko się znudzi, a przy okazji pozwoli się wzajemnie poznać, rozwijając nie tylko wyobraźnię, ale i empatię oraz zrozumienie drugiego człowieka.

Zdjęcia: Basia Heppa-Chudy

Artykuł pochodzi z tej strony.