Please disable Ad Blocker before you can visit the website !!!

Ile dzieci, tyle różnych apetytów. Jak sobie poradzić?

by Zaklina Kanczucka   ·  9 lat ago  
Moje dzieci mają różne charaktery i temperamenty. Apetytem także się różnią. Jeden je wszystko, a drugi nie je nic. No dobrze, trochę przesadziłam – je trzy rzeczy na krzyż. Nie licząc słodyczy, bo tu raczej nie wybrzydza.
Żeby zrobić obiad czy kolację, mam zawsze ból głowy. Chłopcy lubią odmienne rzeczy, a ja i mąż też mamy swoje smaki. Najczęściej po prostu robię jedną “bazę” dla wszystkich, np. ziemniaki i jakieś mięso z sosem i jedynie modyfikuję dodatki. Starszemu z wszelkich warzyw nakładam na talerz jedynie kiszone ogórki. Młodszy zieleniną nie gardzi, choć też nie zje wszystkiego. Ale kiszony ogórek i kapusta, pomidor, ogórek czy surówka, raczej nie pozostają nietknięte.

Kolejna różnica jest taka, że młodszy zje każde mięso, a starszy nie dotknie czegoś innego, niż pierś kurczaka w sosie. Tylko jednym sosie, nie daj Boże kupnym! Raz poszłam na skróty i zrobiłam do mięsa sos z torebki, a młody jak odnosił talerz, powiedział mi “ mięso super, ale nad sosem musisz popracować”… Czyżby się domyślił, że matka kombinowała?

No i mam problem, bo zawsze komuś coś jest na talerzu nie tak, jakby chciał. To strasznie irytujące, bo tak naprawdę choćbym stanęła na rzęsach, to zawsze znajdzie się maruda. Jak mam czas, to robię coś dobrego dla każdego na pięć garów, a w przeciwnym wypadku, starszy jedynie rozgrzebie jedzenie na talerzu, powtarzając “przecież wiesz, że tego nie lubię”. Szczerze mówiąc, jego talerz wygląda tak bardzo ubogo, że aż przykro patrzeć, bo my lubimy jeść kolorowo.

Podobnie z kanapkami. Żadnej zieleniny u starszego, że jedynie ser, mortadela (nie żartuję), kiełbasa i dżem wyłącznie truskawkowy. Młodszy z kolei szynka i dżem, ale przede wszystkim pomidor i ogórek. Zjada to z kolei bez chleba. Bo jeśli chleb czy bułka,to tylko SUCHE. I to jest straszne.

I nie mam pomysłu, jak sobie z tym poradzić. Gdy chłopcy nie jedzą obiadu, mają zakaz na podjadanie i słodkości. Czasem chowam chleb z chlebaka do szafki na górę, bo obiadu potrafią nie dotknąć, ale pół chleba na sucho wciągają! I jeszcze twierdzą, że tak im smakuje najlepiej!

P.S. Gotuję dobrze (nie tylko w moim odczuciu ), nie rozumiem więc awersji szczególnie starszego syna do większości smaków. Nie wiem, jak go przekonać przynajmniej do spróbowania tego, co serwuję podczas posiłków. Gdy był maleńkim chłopcem, jadł wszystko, nawet zupę rybną wciągał. Teraz muszę kłamać, że przepyszna zupa-krem z dyni / cukinii / cebulowa to “zupa ziemniaczkowa” , bo moje starsze dziecko lubi TYLKO ziemniaki. Gdy tylko słyszy, że coś jest ZIEMNIAKOWE, to nawet smak dyni mu nie przeszkadza 😉

Jak żyć i co robić dalej? Radźcie mamuśki!

Artykuł pochodzi z tej strony.